Mamy to! Pulsoksymetr też! :) Po usilnych próbach zebrania wszystkich nieprawdziwych informacji o pulsoksymetrach udało nam się stworzyć krótki poradnik. Znajdziesz w nim wszystko co musisz wiedzieć o tym małym urządzeniu, które zawładnęło rynkiem w ostatnich miesiącach. Jednak patrząc na tempo pojawiających się kolejnych plotek, będziemy zmuszeni aktualizować ten wpis, ale od czegoś trzeba zacząć :)

W takim razie zaczynamy.

Co to jest pulsoksymetr?

Na każdych naszych zajęciach z dziećmi bije on rekordy popularności :)

Dlaczego?

Bo przede wszystkim możemy zmierzyć nim ile razy na minutę bije nasze serce. Dla dzieci jest to niesamowity eksperyment, kiedy podskoczą kilka razy w miejscu, a tętno rośnie. Później omawiamy z nimi drugą wartość, która pokazuje się na wyświetlaczu – saturację. I tutaj pojawia się masę pomysłów, a cóż to może być? Patrząc teraz na to co się dzieje, czujemy się trochę jak na zajęciach z dziećmi, kiedy w internecie są sami znawcy „medycyny” i właśnie tak jak dzieci próbują zgadywać i edukować innych cóż to jest ta SATURACJA.

Dlatego jak już dzieci nie mają pomysłów, wkraczamy my i mówimy „Saturacja pokazuje nam ile mamy % tlenu we krwi”. I tyle. Najprościej mówiąc. Według naukowej definicji jest to po prostu nasycenie cieczy gazem. Więc coś w tej naszej prostej definicji jest :)

Możemy oczywiście mówić o hemoglobinie, która transportuje tlen, o erytrocytach i wielu innych medycznych pojęciach. Pytanie tylko czy jest to potrzebne? Na co dzień i tak jesteśmy z każdej strony atakowani nowymi informacjami, które trzeba „zapamiętać”. A nasz mózg ma jednak swoją ograniczoną pojemność :)

Normy saturacji

W internecie znaleźć możemy, że norma to 95-99%.  Poniżej 95% należy jak najszybciej dzwonić na pogotowie. Na pewno? A co w sytuacji kiedy osoba zatruła się czadem z domowego piecyka, a pulsoksymetr pokazuje 96%? Wtedy nie dzwonimy? 

W medycynie ratunkowej rozróżniamy normy tętna, oddechów, ciśnienia czy właśnie saturacji. Ale czy to oznacza, że jeżeli ktoś znajdzie się poza normą to jest od razu  w ciężkim stanie? Zacznijmy od ciśnienia. Książkowe ciśnienie to 120/80. Jednak około 30% społeczeństwa choruje na nadciśnienie. Przyjmują leki, ale ich organizm przystosował się już do wysokich wyników ciśnienia. Dlatego ich norma będzie zdecydowanie wyższa. Gdybyśmy obniżyli ciśnienie do tego książkowego – z pewnością czuliby się bardzo źle. A w przypadku większego spadku mogło by to zagrozić nawet ich życiu.

Podobnie jest z tętnem. Sportowcy, którzy tętno w spoczynku mają zdecydowanie obniżone odbiegają od norm przeciętnego człowieka. Im to nie zagraża, ale u człowieka, który nie trenuje tak niskie wyniki mogą skończyć się źle.

I dochodzimy do saturacji. Osoby, które mają przewlekłe choroby płuc (np. POCHP) na co dzień odbiegają zdecydowanie od normy podanej w książkach, a mimo to czują się „dobrze” i funkcjonują.

Osoby starsze również będą miały niższe wyniki, bo jest to związane z ich wiekiem, chorobami przewlekłymi i innymi rzeczami. Nie oznacza to jednak, że natychmiast trzeba dzwonić na pogotowie, bo oni przy wyniku 92% czują się dobrze i pobyt w szpitalu niczego nie zmieni, bo ich stan nie ulegnie zmianie  :)

Te wszystkie wyjątki sprowadzają się do jednego. MEDYKA. Którego zadaniem jest odczytać wynik ze sprzętu i porównać to z tym co widzi, jak pacjent się zachowuje, jaką ma historię choroby i jakie ma objawy. Wtedy podejmuje decyzję co dalej.

Pulsoksymetr ratuje życie. Uchroni Cię przed zawałem, udarem i “covidem”

Takiego maila otrzymaliśmy jak tylko do mediów trafiła informacja, że Ministerstwo Zdrowia sfinansuje zakup pulsoksymetrów. Nie wierzyliśmy w to co czytamy. W jaki sposób urządzenia za 35 zł ma uratować Wasze życie? Tak tyle jeszcze kosztowało rok temu. I te, które teraz kosztują 200, 300 zł są nadal warte 35 zł. Nie zmienili ich budowy. Po prostu…prawa rynku.

Z zawałem i udarem to gruba przesada. Ale pojawiły się głosy, że osoba zakażona koronawirusem może czuć się dobrze, ale ma niskie wyniki saturacji i jest to zapowiedź zbliżającej się duszności. Po analizie różnych przypadków i przede wszystkim na podstawie swojego doświadczenia w pracy z pacjentami zakażonymi, odpowiemy – TAK jest to możliwe.

ALE!

Nie jest to norma!

Mówimy o wyjątkach!

Osoby młode, które przechodzą ciężko chorobę praktycznie od razu mają duszność i od razu widzimy spadek saturacji. U osób starszych tak jak wspomnieliśmy z zasady ta saturacja będzie niższa z wielu innych względów i niekoniecznie jest to zapowiedź zbliżającej się duszności. Jednak słyszeliśmy i mieliśmy do czynienia z wyjątkami gdzie saturacja była na wysokości 70%, a pacjent normalnie chodził i nie miał duszności! Pozostaje jednak wątpliwość tylko czy nie był to przypadkiem błąd urządzenia, które uwielbia się psuć.

Próbowaliśmy znaleźć badania naukowe na temat pacjentów, którzy byli zarażeni koronawirusem i spadkiem saturacji jako zapowiedź duszności, ale nie znaleźliśmy. Jeżeli coś się zmieni i takie badania powstaną na pewno Was o tym poinformujemy :)

Podsumowując ten punkt. W wypowiadaniu się publicznie odnośnie przypadków, pacjentów zakażonych u których spadek saturacji zwiastował zbliżającą się duszność, nie ma nic złego. Ale warto podkreślić, że są to wyjątkowe przypadki, a nie reguła. Więc nie oczekujcie, że urządzenie warte 35 zł, powie Wam, że za dwie godziny będziesz miał silną duszność i musisz dzwonić na numer alarmowy.

Pulsoksymetr to wspaniały wynalazek! Dlaczego wcześniej go nie miałem!

Wiecie co jest najgorsze? Jak przegląda się internet i znajduje się wypowiedź osoby z wykształceniem medycznym, lekarza, który mówi publicznie, że to jest genialne urządzenie! Nauka na studiach osłuchiwania pacjenta była zbędna! Mamy w końcu niezawodny pulsoksymetr. Chyba jedynie osoba, która nigdy nie pracowała z takim urządzeniem, mogłaby coś takiego powiedzieć. Osłuchiwanie pacjenta jest nadal bardzo ważnym badaniem. A wszystkie elektroniczne urządzenia się psują. Przez całe 3 lata studiów wykładowcy nam powtarzali „Pamiętajcie! Zawsze leczycie pacjenta, a nie sprzęt”.

Dlatego drogi Medyku zawsze skup się na tym jakie są objawy, co udało Ci się wyczuć, zobaczyć, wysłuchać i lecz. Tak jak potrafisz najlepiej. Korzystaj ze sprzętu, ale z głową. Jeżeli defibrylator pokaże Ci, że serce pacjenta nie pracuje prawidłowo, a Ty widzisz, że człowiek się rusza i oddycha to nie rób defibrylacji. Nie tędy droga :)

Kiedy pomiar może być nieprawidłowy?

Zimne palce, lakier na paznokciach, zła bateria, wadliwe urządzenie to jedne z wielu rzeczy, które mogą zaburzać prawidłowy odczyt. Zobaczysz wtedy 85% i wpadasz w panikę! Gwarantujemy. Nagły skok ciśnienia i problem gotowy. Wtedy to już na pewno będzie potrzebne pogotowie.

A czy może być odwrotnie?

Widzisz wynik 96%, a w Twoim organizmie dzieje się bardzo źle?

Tak.

Takim przykładem jest np. zatrucie tlenkiem węgla. Tak jak już wiesz hemoglobina przenosi tlen. Dzięki temu nasze komórki mają paliwo do pracy. Ale jeżeli znajdziemy się w pomieszczeniu w którym pojawi się tlenek węgla (tzw. czad), kiedy przedostanie się on do naszej krwi, momentalnie łączy się z hemoglobioną. Dlaczego? Bo tlenek węgla jest silniejszy od tlenu i wypiera go z hemoglobiny.  Tworzy się wtedy twór o dziwnie brzmiącej nazwie karboksyhemoglobina. Pasjonaci chemii wiedzą o co chodzi :) I teraz wkracza nasz pulsoksymetr. Niestety w całej swej doskonałości, nie odróżni on tlenu od tlenku węgla. W końcu hemoglobina ma w sobie jakiś gaz, a czy to tlen czy co innego to już nam niestety tego nie powie. Dlatego pokaże prawidłową wartość mimo, że już w naszym organizmie zachodzą tragiczne zmiany.

Pamiętaj. Zbliża się zima, więc przy ogrzewaniu mieszkania, jeżeli oczywiście korzystasz ze starych piecyków albo nie robisz przeglądu wentylacji pamiętaj o zagrożeniu zatruciem.

Czy kupić pulsoksymetr do domowej apteczki?

Na podstawie powyższych przykładów i mitów spróbuj odpowiedzieć sobie na to pytanie. Dla nas medyków nie ma to na prostej odpowiedzi. Sama kontrola saturacji za pomocą pulskosymetru w domu nie jest zła. Jednak bardzo ważne jest Twoje nastawienie jako pacjenta. Musisz wiedzieć, że w wielu przypadkach wynik może być błędny. Jeżeli każda osoba dzwoniłaby pod numer 999 jak tylko jej saturacja spadnie poniżej “normy” system by tego nie wytrzymał.. Wyobraź sobie tysiące dodatkowych telefonów na już obciążone linie. 

Prawda jest taka, że prędzej poczujesz się słabo jak zobaczysz odbiegający wynik od publicznie omawianych norm saturacji i będzie potrzeba nasza pomoc, niż faktycznie on Ci pomoże. Pulsoksymetr na pewno nie ochroni Cię przed dusznością. Nie traktuj go jako wyrocznie.

Pamiętaj jeżeli jesteś zakażony wirusem, masz objawy i duszność się nasila musisz po prostu zadzwonić pod numer 999 lub 112.